BORYS wraca z rejsu

wpis w: Znalazły Dom | 0

Witajcie Kochani,

Gdzie ja trafiłem? Nie mogę narzekać, dbają o mnie: dobrze jem, jestem czesany, leczony, miziany i czuję się kochany, ale ci moi państwo ciągle gdzieś wyjeżdżają i to nie sami, z nami – psami!!! Teraz zabrali nas na jakiś wielki pływający dom, nazywał się „Zawisza Czarny”. Nawet parę rzeczy mi się podobało. Ulokowałem się między kuchnią (zawsze trafiło się coś dobrego do pyska) a załogą. Było ich dużo, każdy choć raz mnie pogłaskał, przytulił. Fajnie było…

Ale nagle ląd zaczął się oddalać. Wszystko się kiwało, nogi do siusiania nie bardzo mogłem podnieść. A kupka… trzymałem długo, nie chciałem robić na oczach wszystkich, ale jak zrobiłem, to bosman wziął do ręki, pomylił ją z kartoflami… J J J Było trochę śmiechu.

Niufi biegał po drabinkach jak szalony, a mi się nie chciało. Za to w nocy… wchodziliśmy razem z Niufim do koi. Nam było przyjemnie, tylko im trochę ciasno.

Kiedy stawiali żagle, Niufi doglądał wszystkiego, w końcu nie pierwszy był to jego rejs.

Na Helu miałem okazję zostawić swoją wizytówkę na wielu drzewach i krzakach. Podróże i powietrze morskie wpłynęło na poprawę mojej kondycji. Prześcigałem pana na spacerze.

Mam nadzieję, że nieraz jeszcze dotlenię się na morzu, może popłynie też z nami jakaś panienka, albo większą grupą zniufimy pokład??? Co wy na to?

Pozdrawiam serdecznie, młodszy marynarz Borys.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *