O zaklinaniu deszczu i wiatru – czyli pierwsze w tym roku zajęcia z posłuszeństwa.

wpis w: PT - Posłuszeństwo | 0

Cierpię na chroniczny nadmiar wolnego czasu, jak siedzę w Warszawie. Owsiki i schorzenie „zróbmy coś z psami” mam zdiagnozowane od kilkunastu lat.
Tak więc postanowiłam zaprosić Warszawiaków na trening z zakresu posłuszeństwa.
Zaczęło się od maili i wyszukiwania w outlooku kontaktów ze stolicy.

 

Potem poszło prawie jak spłatka – umówiliśmy się na niedzielę godzinę 11.30 – żeby zdarzeniu ująć dramatyzmu „w samo południe”. Sobotni wieczór wprowadził mnie w lekki stres bo cały dzień padało i wiało jak nad morzem. Tak więc wieczór i pół nocy spędziłam na zaklinaniu pogody – jak się później okazało skutecznie ;-).

O 11.30 w niedzielę na spotkaniu w Parku im. Sowińskiego stawili się:

Ania z Joyą (nazywaną przeze mnie JOJKĄ :P)
Kasia z Marcinem, Igorem i sukami: Bestlą i Leią
Krzysiek z Gonzo
Pisząca tę relację RuDa z Jackiem i Boosterem

Reszta ekipy poległa pokonana przez chorobę, bądź niedziałające samochody.
Zajęcia zajęły nam półtorej godziny, a ćwiczyliśmy same podstawy, tak na rozgrzewkę dla Przewodników i Psów.

Było więc chodzenie na smyczy, siadanie, warowanie, noga i do mnie.
W ramach rozluźnienia towarzystwa była też zamiana Przewodników, z czego najbardziej cieszył się mój pies.
Sukcesy pierwsze mamy na koncie i wiemy też nad czym trzeba pracować.

Wszystkim dziękuję, za spotkanie i zapraszam na kolejne, które odbędzie się 20 lutego o 11.00 w tym samym miejscu.

Galeria – migawki ze spotkania w parku

RuDa i jej pies

PS. Kasi S. i Krzyśkowi Z. dziękuję za zdjęcia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *