LIDZBARK 2007 – 20 lipca, dzień przed rozpoczęciem.

wpis w: 2007 - Lidzbark, Galeria | 0

Dzień przed tradycyjnym  obozem  nowofundlandzkim  w  Lidzbarku ( to już czwarty !!! J )  ekipa  organizacyjno – techniczna  w  sporej  liczbie  wyjechała,  a  raczej  próbowała  J  wyjechać  z  Wrocławia  w  ponad  400 – kilometrową  podróż…

Od  samego  początku  nad  naszym  przejazdem  zbierały  się  czarne  chmury…

Wyjazd  całej  ekipy  miał  nastąpić  spod  naszego  domu  o  godz.  8.00.

 

Tymczasem  okazało  się, że  koło  naszego  teoretycznie  już  gotowego  do  wyjazdu  auta  zebrała  się  cała  góra  kolejnych  pakunków,  z  którymi  kompletnie  nie  było  już  co  zrobić…

 

Punkt  8.00. pojawił  się  Krzysiek  z  GIZMO,  który  na  szczęście  miał  sporo  wolnego  miejsca.

 

Po  8.30.  zameldowaliśmy  się  po  drodze  u  naszego  kolegi  Patryka,  który  wybierał  się  na  nasz  obóz  z  prawdziwym  rodzynkiem  w naszym  towarzystwie – pięknym  czarnym  terierem  rosyjskim 🙂

No  właśnie – wybierał  się… okazało  się  tuż  przed  wyjazdem,  że  zginęły  mu  klucze  od  auta…

Wyruszyliśmy  powoli  w  stronę  „punktu  zbornego”  w  Miliczu,  gdzie  mieliśmy  spotkać  się  z  pozostałymi  uczestnikami  wyprawy.

Klucze  się  odnalazły,  podczas  gdy  my  próbowaliśmy  dojechać  do  Milicza,  jednak  nie  wzięliśmy  pod  uwagę  tego,  że  czarny  terier  – który  podróżował  z  Krzyśkiem  i  z  GIZMO –  będzie   za  wszelką  cenę  z  części  bagażowej  przejść  do  przodu,  do  GIZMO.

Na  kilkunastokilometrowym  odcinku  musieliśmy  zatrzymywać  się  3  razy…

Raz  nawet  doszło  do  tego,  że  kiedy  Krzysiek  walczył  z  terierem  GETem  z  tyłu  pojazdu,  GIZMO  otworzył  sobie  drzwi  z  przodu  i  wybiegł  na  jezdnię!!!

 

W  Miliczu  okazało  się,  że  Agata  ma  problemy  techniczne  ze  swoją  przyczepą – konieczna  była  czasochłonna  interwencja  wulkanizatora – dość  powiedzieć,  że  odcinek  Wrocław – Milicz ( ok.  60  km ) od  momentu  wyjazdu  z  domu  do  momentu  ponownego  wyruszenia  w  trasę  w Miliczu  pokonaliśmy  w  3  godziny!!!

pict0088 pict0092

Niektórzy  mieli  nawet  dość  czasu,  żeby  zająć  się  zawieszoną  grą  strategiczną J

 

Dużo  można  by  opowiadać  o  podróży  w  kawalkadzie  czterech  wypełnionych  ludźmi  i  psami  samochodów  dodatkowo  obciążonych  boxami,  przyczepami  i  sam  nie  wiem  jeszcze  czym…

 

Udało  się  nam  po  drodze  zjeść  pyszny  obiad  i  pozwolić  odpocząć  psom.

pict0096pict0101pict0104

W  końcu  ok.  18.00. dotarliśmy  do  stolicy  polskich  nowofundlandów,  czyli  Lidzbarka.

  

A  wieczorem  spotkaliśmy  się  przy  grillu  w  składzie :

              tzw.  autochtoni J,  czyli  Rozwadki

              Norbert  z  Anią  i  Teosiem  oraz  Azą,  Belą  i  yoraskami

              Agata  z  Szadźką  i  Umą

              Monika  z  Merlinem

              Krzysiek  z  Gizmo

              Ania  z  Marcinem  z  Drobinią  i  3 – miesięczną  BARSĄ J

  Dorota  z  Michałem  i  yorasem  Toto

              Patryk  z  Joasią  z  naszym  rodzynkiem terierem  GETem

  i  my – Magda,  Aldo,  Hugo,  yoraski  Shaker  i  Zgredek  oraz  nasze  dziewczyny  i  ja  niżej  gdzieś  tam  podpisany 🙂

 

Wybaczcie,  ale  z  zajęć  wieczornych  zdjęcia  mają  zbyt  słabą ( rozmazaną ? )  jakość 🙂

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *