Trening po warsztatach

wpis w: PW - Praca Wodna | 0

pic_015
Wielu się zapewne zgodzi, że ustalona godzina była koszmarna, na szczęście nie wszyscy się zbuntowali i w Pruszkowie zebrała się całkiem przyzwoita reprezentacja.

Poza pewniakami, RuDa, Jacenty, Irenka, komplet Słomek i my, pojawiły się jeszcze znajome ze Ślesina: blondyny i Bajka z Anetą.

Może to z powodu wczesnej godziny (o 9.00 w weekendy mój mózg się jeszcze nie włącza), a może dzięki Rudej sile przekonywania tym razem i ja wcisnęłam się w piankę, zamiast jak zwykle dopingować z brzegu.

Mimo, że jesteśmy już po certyfikacji, nie spoczęliśmy na zasłużonych laurach i po zmoczeniu psów i siebie zaczęliśmy ostry trening. Od razu przeszliśmy do ambitnych zadań, nie dla nas wszak zabawa z aporcikami, to pozostawiamy amatorom Uśmiech wyciągaliśmy na brzeg przytomnych i nieprzytomnych, a w roli pagaja znakomicie sprawdził się kij od szczotki. Wszystkie psy chętnie współpracowały: były takie bardziej wyrywne typu „Shrek! ja! ja! wybierz mnie! ja! ja!”, inne miały swoją wizję i swoje tempo ćwiczeń (pozdrowienia dla Xary i Iskierki), a jeszcze inne postanowiły sprawdzić, czy w trzcinach nie ma przypadkiem czegoś ciekawszego do zrobienia.

Były wyjątki, które troszkę bały się wody (a może tylko kokietowały), ale dzięki cierpliwości i doświadczeniu trenerów ostatecznie każdy pies zakończył swój występ sukcesem.

Na koniec w imieniu Daszy dziękuję wszystkim, że im się chciało, w swoim za możliwość popozorowania i wszystkie cenne wskazówki (następnym razem kolor na paznokciach będzie bardziej widoczny, fiolet może być?) i za pomoc w ogarnięciu Daszy po.

PS. ani trochę nie żałuję, że wstałam tak wcześnie.

{phocagallery view=category|categoryid=88|limitstart=0|limitcount=0}

Zostaw Komentarz