Niedziela – tam gdzie zawsze, to co zwykle.

wpis w: PT - Posłuszeństwo | 0

image_005
Jak zwykle, w co drugą niedzielę, spotkaliśmy się – jak mawia Marcin S – tam gdzie zawsze, o 11.00, w celu szlifowania posłuszeństwa.

Pogoda sprzyjała wyciągnięciu z domu nowych (starych twarzy) oraz ich futer.

Pisząca te słowa miała chytry plan, którym, przed samym spotkaniem podzieliła się z głową swojej rodziny, ale o tym za chwilę.

Punktualnie o 11.00 uczestnicy, ustawili się w szeregu, aby odbyć rytualne powitanie z prowadzącą zajęcia. Potem tradycyjne kółeczko i tu wcielam w życie swój plan – od tej chwili trening prowadzi Ania S, śmiechu jest co niemiara – bo wychodzi ze mnie brak kondycji, a Ania nie ma litości biegamy po kółku jak na wystawie (ja, jako przewodnik jej psa) – chwilowo próbujemy uzgodnić z Joyką, w którą stronę idziemy, ona w lewo ja w prawo, krótka chwila dyskusji i uzgadniamy stanowisko, od tej chwili idzie nam prawie dobrze, pod warunkiem, że to ja robię, to co chce suka. Skąd ja to znam, przypominają mi się pierwsze treningi z Zołzą.

W tym samym czasie, Marek T podstępnie podrzuca swoją sukę Jacentemu – niby w celu robienia zdjęć. Kątem oka obserwuję Jacentego – jemu zdecydowanie uzgadnianie sposobu postępowania przychodzi łatwiej, niż mi. Zamieniamy się psami – Joyka zakochała się w Jacku i chodzi jak zegarek.

Pozostali dzielnie ćwiczą – widać progress całej grupy – jestem pod wrażeniem ;-). Na moje szczególne uznanie zasługują postępy Pawła L – tak trzymać!

Jeszcze tylko uścisk łapy i …… jesteśmy wolni, plotkujemy w podgrupach, zajadamy się ciastkami od Eli L – z okazji sukcesów na Katowickiej wystawie.

Dziękuję Ani za poprowadzenie zajęć, pozostałym za sympatyczne towarzystwo.

Pozdrawiam ciepło i do zobaczenia za dwa tygodnie – tam gdzie zawsze Smile

DSC_5293

więcej obrazków

 

RuDa

Zostaw Komentarz