Mikołajkowa wizyta u Pani Ewy Komajdy

wpis w: Znalazły Dom | 0

08.12.2007

Wczoraj, tj. w dniu 07 grudnia 2007 r. byłam z Magdą Wiśniewską w odwiedzinach u Pani Ewy Komajdy.

Zawiozłyśmy tam wszystko to co daliście, a wiemy, że macie jeszcze więcej do dania!

Jako zatem jeden z nadwornych terranovskich reporterów króciutko o tym, co zastałyśmy.

Tam jest pięknie! Okolica niesamowita, cisza, spokój, choć teraz widać tylko wszystkie odcienie szarości, to i tak we wszystkim jest niesamowity urok.

Pani Ewa ma obecnie u siebie 5 koni, 19 psów (w tym 4 niufy), 3 koty, królika i świnkę morską. Magda twierdzi, że są jeszcze rybki 🙂 Ale ja niewierny Tomasz nie widziałam, to nie piszę.

Gdy zajechałyśmy, wyciągnęłyśmy wszystkie rzeczy – jedzenie, wykładziny, kołdry, ubrania, puszki, preparaty medyczne i niestety zaczęło padać. Trzeba było schować wszystkie dary pod dach – zajmowały prawie cały ganek i część jeszcze została w innym miejscu!! Po powitaniu zwierząt domowych – 3 psów i królika, wybrałyśmy się z Panią Ewą na obchód :)))) Przy okazji Magda zabrała ze sobą paczkę wędzonych kurzych łapek, a ja aparat. Niestety zaczęło mocniej padać, a potem okazało się, że psy boją się lampy błyskowej, więc jakość zdjęć nienajlepsza.

WSZYSTKIE PSY SĄ ZADBANE, UCZESANE, PACHNĄCE!!! Życzę wszystkim psom takiej właśnie opiekunki. Dbającej o zwierzę, zapewniającej im jedzenie, dach nad głową, troskliwej, a przede wszystkim kochającej.

Zwiedzałyśmy wszystkie boksy po kolei, wypuszczałyśmy prawie wszystkie psy na krótki spacer. Oczywiście z niufkami jakoś tak zwlekało nam się najdłużej. Może nie uwierzycie, ale cała trójka rodzeństwa – Cezary, Pusia i Hera mają się nieźle, biegają i jak mam być szczera to wyglądają o wiele lepiej od niektórych psów mieszkających na stałe z ludźmi i to zarówno pod względem masy, jak i pod względem zadbania o nie!

Na końcu Pani Ewa pokazała nam księgę, otrzymaną niedawno, do której wpisywane będą wszystkie wizyty weta i dokonywane na zwierzętach zabiegi i użyte leki, środki zapobiegające robalom i chorobom. Od razu wspomnę, że wizytacje weterynarza są stałe i ma on stale rękę na pulsie.

            Gdybyśmy zatem kiedykolwiek mieli o tym zapomnieć, albo gdyby Pani Ewa nigdy takich słów nie słyszała, a jeśli słyszała to je powtórzymy, w imieniu swoim, Stowarzyszenia Terranova i znajdujących się tam zwierząt:

 

        Za całą dobroć i serce, które wkłada Pani w opiekę nad zwierzętami, za dawanie im dachu nad głową, leczenie, jedzenie, a przede wszystkim cudowne podejście do tych przecież często chorych i starszych psów, dziękujemy najmocniej jak się tylko da !!!!

  

Autorka relacji i zdjęć : Ania Strączyńska

  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *